Szukaj na tym blogu

wtorek, 18 kwietnia 2017

Psychotropy to już narkotyki

Wspominałam ostatnio o książce traktującej o lekomanii, która czeka na wydanie (o ile uda się uzbierać kwotę, niezbędną na ten cel; przypominam adres projektu https://polakpotrafi.pl/projekt/nietypowi-przestepcy?utm_source=projects).

Dzisiaj zdradzę kilka informacji pochodzących bezpośrednio od autorki, która sama przeszła przez piekło uzależnienia od Zolpidemu.



Zbieranie materiałów do książki - wizyty u psychiatrów

Zbierając materiały do książki musiałam, siłą rzeczy, uzupełnić swoją wiedzę w zakresie lekomanii. Do napisania powieści nie wystarczyły mi doświadczenia własne, musiałam ten temat zgłębić, dotrzeć do większej ilości lekarzy i sprawdzić, na ile może sobie pozwolić "pacjent" potrzebujący recept na psychotropy. Odbyłam kilkanaście wizyt (rzecz jasna odpłatnych) i odkryłam, że istnieją psychiatrzy, którzy lekką ręką wypisują recepty na naprawdę duże ilości psychotropów, bez wnikania w przyczyny, dla których ów pacjent prosi o takie ilości. W zasadzie wystarczyła jakakolwiek "bajka" wygłoszona pod adresem owych "specjalistów", by z gabinetu wyjść z garścią recept na np. 10 opakowań upragnionych leków. (..) Na szczęście tacy lekarze stanowią margines, wielu prezentowało opory przed wydawaniem recept, a zdecydowana większość proponowała alternatywne sposoby leczenia i informowała o zagrożeniach związanych z przyjmowaniem benzodiazepin i ich pochodnych.

Czy Zolpidem to narkotyk?!

W wielu krajach zachodnich tak właśnie jest postrzegany, stąd rosnący handel tymi specyfikami zarówno na "czarnym rynku" w kraju, jak i rosnący w dużym tempie proceder wywożenia tych leków za granicę, gdzie mają one duże "wzięcie" Pisała o tym prasa, istnieją nawet rozporządzenia rządowe, które wprost informują o konieczności prezentowania kontroli celnej odpowiednich zaświadczeń związanych z przewożeniem poza Polskę tych leków. (...) Jeden z psychiatrów, z którym miałam kontakt, to specjalista od uzależnień, pracujący na co dzień z narkomanami, leczącymi się w szpitalach. Od niego uzyskałam wiele wiadomości i to on zwrócił mi uwagę na fakt, że psychotropy zostały w wielu krajach zrównane z narkotykami. Potwierdziły to wspomniane przeze mnie informacje prasowe. Być może już wkrótce nie będziemy mówić o lekomanii, ponieważ zostanie ona po prostu zrównana z narkomanią.

Skąd pomysł na książkę o lekomanii, napisaną w formie kryminału sensacyjnego?

Zależało mi na zwrócenie uwagi na problem lekomanii występujący w naszym kraju, ale uznałam, że publikacja prezentująca same fakty, liczby, informacje o skutkach uzależnienia, może być mało atrakcyjna dla Odbiorców. Stąd pomysł, by przedstawić te wiadomości, zawarte w książce w postaci osobistych wspomnień i zwierzeń, wplecionych w akcję sensacyjną, z dużą dawką humoru. Problem jest niewątpliwie poważny, ale uznałam, że opisanie go w formie lekkiej, bardziej przyswajalnej dla Czytelników, może okazać się "strzałem w dziesiątkę". Książka sensacyjna, ze zwrotami akcji, której główną osią jest właśnie cała ta sprawa z lekami, ich wyłudzaniem, może stać się ostrzeżeniem zarówno dla osób, które (być może) nie zdają sobie sprawy z wagi problemu, jakim jest uzależnienie od leków, jak i dla samych psychiatrów, którzy zbyt lekko podchodzą do wypisywania recept na psychotropy.

Kiedy książka będzie dostępna w sprzedaży?

Wszystko zależy od tego czy uda mi się uzbierać niezbędne fundusze. Na ten moment, na stronie projektu, udostępniłam jedynie fragmenty utworu. Jeśli zainteresują one ludzi, którzy zechcą wesprzeć ten projekt i dorzucić coś od siebie (złotówkę, 20 złotych), to jest szansa, że utwór zostanie wydany w ciągu około 3 miesięcy. Jeśli jednak nie uda mi się w ciągu najbliższych dwóch tygodni zebrać za pomocą systemu crowfundingowemu (na PolakPotrafi) całej sumy, książka w sprzedaży ukaże się nieprędko. Aktualnie zainteresowane wydaniem powieści są dwa wydawnictwa, ale jako początkująca autorka, muszę sama wydać pieniądze na publikację książki. A to duże sumy (w jednym wypadku 2300 złotych, w drugim - grubo ponad 6000 zł, przy czym druga opcja zawiera również kampanie marketingowe, którymi zajęłoby się wydawnictwo, a książka byłaby dostępna na pułkach wielu renomowanych księgarń). Pozostaje mi zatem mieć nadzieję, że znajdą się osoby, które zechcą dołożyć się do projektu i zrealizować cel. Wówczas powieść o lekomanii ukazałaby się, jak już wspomniałam, za 3-4 miesiące.


Pozostaje zatem wierzyć, że uda się zebrać środki. Dobrze by było, gdyby o lekomanii dowiedziało się więcej osób. Ze swojej strony gorąco zachęcam do wspierania projektu :)

wtorek, 11 kwietnia 2017

Książka o lekomanii?

Dziś krótko, ale treściwie.

Problem lekomanii jest u nas tematem tabu, ale może wreszcie coś się zmieni. Na rynek ma szansę trafić książka zwracająca uwagę na niezwykle łatwy dostęp do psychotropów. Utrzymana w konwencji sensacja/kryminał, podejmuje jednak trudny temat związany z nielegalnym handlem środkami nasennymi i benzodiazepinami. Może wsparcie projektu i publikacja książki zwróci wreszcie uwagę na fakt, jak łatwo jest (niestety) dostać upragnioną receptę i że niektórzy lekarze bardziej przypominają handlarzy, niż specjalistów, którzy powinni swoim Pacjentom pomagać w wyjściu z depresji, zamiast faszerować ich środkami uspokajającymi i nasennymi. Moim zdaniem warto projekt wspomóc - kto wie, może właśnie taka forma zaprezentowania problemu trafi do szerszego grona Czytelników i pozwoli dostrzec problem, który zbyt często "zamiatany jest pod dywan"?

Poniżej link do projektu:


Udostępniajcie, wspierajcie, bo chyba warto coś z tym tematem wreszcie zrobić.