Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Nagradzaj swoją walkę z lekomanią!

Jak już wiemy, w nałóg wpada się łatwo, za to wybrnięcie z niego wymaga dużo silnej woli, samozaparcia i konsekwencji, a także pomocy z zewnątrz. Często podczas trzeźwienia mogą towarzyszyć nam wątpliwości - czy to ma sens, czy damy radę? Zmagamy się w końcu z czymś wyjątkowo silnie zakorzenionym w naszej psychice. Towarzyszą nam dolegliwości związane z głodem lekowym. Czy można sobie zatem tę walkę z uzależnieniem jakoś uprzyjemnić?

wygrani

Warto zacząć od rzeczy przyziemnych i wynotować sobie pierwsze skojarzenia związane z uwolnieniem się od nałogu. W moim przypadku lista taka przybrała następującą postać:
  • zaoszczędzę sporo kasy (nie będę musiała wydawać pieniędzy na bieganie po lekarzach, kupowanie kolejnych opakowań Zolpica);
  • będę mogła bez stresu prowadzić samochód (zamulenie lekami to prosta droga do nieszczęścia);
  • nie będę się całymi dniami snuła po domu w charakterze zombie (zmniejszy się apatia, odzyskam energię);
  • czas, który dotąd poświęcałam na "skombinowanie" Zolpica i pożeranie go w ilościach niekontrolowanych, będę mogła poświęcić spotkaniom ze znajomymi.

Wygląda to nieźle, ale w obliczu głodu lekowego, powyższa lista zaczyna trochę blednąć, a ten potwór (czyli głód) zaczyna podważać sens istnienia kolejnych punktów. No bo co z tego, że zaoszczędzę, przecież jeśli wydam na jeszcze jedno czy dwa opakowania, to tak znowu nie zbiednieję... A znajomi? Pewnie zajęci, nie znajdą czasu... Energii i tak jakoś nie mam, pora roku paskudna... I tym podobne i tak dalej.

Warto zatem stworzyć sobie listę dodatkową - nagradzania się za swoją konsekwencję w trzymaniu z daleka od tabletek. Na przykład:
  • zaoszczędzone pieniądze wydam na.... [i tu wpisać jakąś przyjemność];
  • kolejny tydzień bez tabletki uczczę wychodząc na miasto i jedząc obiad w ulubionej restauracji;
  • miesiąc bez tabletki? Spotkam się z przyjaciółmi (nie muszą wiedzieć, co świętuję) i wspólnie wybierzemy się do kina.

Za każdy tydzień (a potem miesiąc) trzeźwości, można też sobie fundować drobiazg przypominający nam o zwycięskiej walce. W AA/AN za rok abstynencji otrzymuje się symboliczny żeton. Dlaczego mamy rezygnować z takiego drobiazgu, który symbolizuje pokonaną już drogę? Wyłącznie od naszej pomysłowości zależy, czym będziemy nagradzali kolejne etapy naszych zmagań (i jak często będziemy sobie te nagrody przyznawać - pamiętając, że każda "wtopa" niweczy dotychczasowy trud). 

Ważne, byśmy w każdej chwili mieli dostęp do tych symbolicznych trofeów i patrząc na nie wiedzieli, jak kolosalną robotę udało się nam "odwalić". To nie tylko nastraja pozytywnie, ale też bardzo dopinguje!

2 komentarze:

  1. w moim przypadku minęły dwa dni bez zolpidemu :) A lista już w głowie ułożona.

    Pozdrawiam
    K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewelacja! Gratuluję z całego serca i życzę kolejnych 24 godzin "bez". I kolejnych, kolejnych, kolejnych :)

      Usuń