Szukaj na tym blogu

piątek, 13 listopada 2015

Zolpidem - efekty odstawienia

Wypadałoby wreszcie poruszyć wątek związany z efektami odstawienia Zolpidemu, od którego jestem uzależniona długie lata. Pominę czas, kiedy brałam go stosunkowo niewiele (2 tabletki na noc) i odstawiłam na przestrzeni tego czasu dwukrotnie (owszem, zdarzyło się takie cudo). Skupię się na chwili obecnej, czyli czasie, w którym z tabletkami praktycznie udało mi się zerwać, po ciągu trwającym około 6 lat. Pisząc "ciąg" mam na myśli branie tego świństwa codziennie, od rana do nocy, w ilościach potwornych. Nie, nie pożerałam w ciągu dnia całego opakowania liczącego 20 tabletek, ale pod koniec tego "życia ćpunki" spokojnie dobijałam do 10 pigułek na dobę. Nie liczyłam nawet połykanej chemii, żarłam tabletki jak cukierki, więc ile dokładnie wyniósł mój niechlubny rekord, nie pomnę.


Z tej astronomicznej dawki zeszłam najpierw do tabletek ośmiu, potem czterech. Teraz zdarza mi się zasypiać już bez Zolpica, choć - co tu będę ściemniać - pomagam sobie innymi środkami, ale już pod ścisłą kontrolą lekarza. W ilości, cytuję "Bezpiecznej dla kota". Widać psychika odgrywa w tym bajzlu dużą rolę, bo daję radę na tym zasnąć - wystarczy świadomość, że wzięłam tabletkę. Oczywiście dążę do całkowitego wyeliminowania chemii ze swojego życia, ale wiem, że to proces długotrwały. Dlaczego?

Ano właśnie z uwagi na skutki uboczne.

Zanim zacznę je wymieniać przypomnę tylko, że cierpię z powodu dwóch uroczych przypadłości, mianowicie depresji i nerwicy. Lekoman/lekomanka, którzy poza uzależnieniem nie mają dodatkowych "chorób emocji", być może lżej będą przechodzić przez okres odstawiania Zolpidemu. U mnie niestety różowo nie jest, co objawia się następująco:
  • trudności z zasypianiem (a jakże mogłoby być inaczej? W końcu latami przyzwyczajałam organizm do tego, że usnąć mogę jedynie po Zolpicu i psychika uprzejmie sobie to odnotowała);
  • wczesne budzenie się i brak poczucia "wyspania";
  • kołatanie serca;
  • silne poty (tuż po przebudzeniu);
  • napady lęku (zawsze rano, później bywa rozmaicie, zależy to pewnie od masy czynników - od ilości stresu w pracy, aury panującej na zewnątrz, no i parszywej nerwicy, która czasem odpuszcza, a innym razem wytacza ciężkie działa);
  • problemy z koncentracją;
  • bóle głowy, utrzymujące się przez niemal cały dzień;
  • niepokój (nie należy go mylić z lękiem, o którym pisałam powyżej - niepokój po prostu siedzi sobie we mnie całą dobę i w ataki bliskie paniki przekształca się wedle własnych upodobań);
  • dezorientacja;
  • trzęsące się ręce (szczęśliwie nie non-stop, też zazwyczaj rano i w chwilach napadu lęku);
  • głód lekowy.
Ominęły mnie takie "przyjemności" jak nudności, wymioty czy problemy żołądkowe (no dobrze, czasem coś tam mnie, zwłaszcza rano, uwiera w żołądku, ale to bardziej nerwicowe niż związane z faktem, że nie dostarczam organizmowi odpowiedniej dawki chemii). Nie mam dreszczy, zawrotów głowy i tym podobnych rzeczy, które przerabiałam odstawiając Effectin, lek przeciwdepresyjny (ponoć niezły, mnie niemal wpędził do grobu - ale ja jestem nietypowa i na różne farmaceutyki reaguję inaczej, niż oczekiwaliby tego lekarze; dygresyjka się kłania - moja arytmia ustępuje tylko pod wpływem środka, który przepisywany jest osobom w podeszłym wieku, na żadne "normalne" leki przeciwarytmiczne, stosowane u ludzi młodych, moja pikawa uprzejmie się wypina i rozpoczyna dzikie harce).

Najtrudniej jest mi radzić sobie z lękiem, który dotąd tłumiłam właśnie Zolpidemem, no i z głodem - wszystko w środku wrzeszczy dziko i domaga się ode mnie sięgnięcia po specyfik. Opanowanie tego duetu, paniki i głodu, jest potwornie trudne i wręcz fizycznie bolesne. Radzę sobie z tym najczęściej poprzez wyjście z domu (o ile mam taką możliwość, bo nie jestem na przykład zawalona pracą). Szybki spacer i słuchanie w czasie marszu muzyki, koją wewnętrzne dolegliwości i szczerze żałuję, że nie mogę się tym sposobem ratować częściej. Ale primo, w ciągu dnia musiałabym chyba kompletnie zrezygnować z zajęć zawodowych, a secundo - plątanie się po mieście po pracy (czyli już po zapadnięciu zmroku) nie jest najrozsądniejszym pomysłem.

Pocieszam się myślą, że z czasem to wszystko minie. Kiedyś nie wyobrażałam sobie przecież, że mogę funkcjonować na mniejszej ilości niż np. 10 tabletek. Potem, że poniżej 4 to nie zejdę. A każda redukcja dawki wiązała się z tym, co naklepałam powyżej. Faktem jest, że odpuszczało, gdy sięgałam po tabletkę. Teraz tego robić nie chcę i stąd te katusze. Ale wierzę, że uda mi się z tego wyplątać. Odstawienie alkoholu przeszło u mnie w miarę gładko (a przez parę miesięcy piłam na potęgę, też dzień w dzień). Może zatem któregoś dnia obudzę się i po prostu poczuję, że wreszcie jestem wolna? Chciałabym to osiągnąć jak najszybciej, ale nastawiam się raczej na maraton, niż na dziki sprint. Grunt, to iść do przodu i wyciągać wnioski z popełnionych błędów.

24 komentarze:

  1. ktos kto tak pisze o sobje musi byc inteligentny i miec duzo sily.uda ci sie na pewno.kolega po fachu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć
    Mam podobny problem, możesz się do mnie odezwać, chciałbym porozmawiać biznesxm@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć, też mam podobny problem, chętnie bym z Tobą porozmawiała: soniajelska@wp.pl
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Od 5 lat brałam zolpidem nawet ponad 20 tab wieczorem.Poszlam do.psyhiatry chodziłam z.dawek az doszłam do 2 tab.przetrwalam tak 3 lata na 2 tab az strasznie zapragnęłam mieć 2 dziecko i z3szlam do 1/8 tab lekarz powiedział mi że to i tak niedziala.na mnie imam zastąpić to hydroksizyna 10 kg i pomaga nie telepie mi serce nawet jak nie śpię to się nie denerwuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 10 kg to sporo. pewnie 5 kg by Ci wystarczyło.

      Usuń
  5. Dobra Kobieto.

    Dziekuje Ci za ten post. Jest taki, jaki powinien byc. Szczery !!!!
    Zmagam sie z ta substancja od kilku niedobrych lat. Nie czytalam czegos tak prawdziwego, jak teraz. Chetnie z Toba porozmawiam. Mam wrazenie, ze Ty pomozesz Mi, Ja pomoge Tobie. Moj adres mailowy to medprestige@gmail.com . Malgosia. Pozdrawiam i mam nadzieje na kontakt z Twojej strony.

    OdpowiedzUsuń
  6. Drodzy moi - kontakt ze mną jest szalenie łatwy i każdy, kto chciałby mailowo pogadać, może śmiało pisać na adres: anonimowalekomanka@gmail.com :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałabym dowiedzieć się czy po braniu takich ilość przez 6 lat nie odbiło się to ma Twoim zdowiu, mówię tu o morfologii, wątrobie? Ja też mam problem z tym lekiem biorę coprawda 1 tabletkę ale do niej muszę dokładać np hydroksyzyne lub inny wynalazek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takiej ilości leków, dramatycznych zmian w organizmie jeszcze nie ma. Próby wątrobowe i morfologia powinny wyjść w porządku. Ale jeśli tylko możesz, spróbuj odstawić Zolpic. Tolerancja na ten lek bardzo szybko rośnie (ja przez wiele lat też potrafiłam przyjmować jedną tabletkę na noc, aż zaczęły się problemy i czułam się zmuszona zwiększać dawkę. Potem poszło już niestety "z górki"). Poi jesteś na początku tej drogi, porozmawiaj z lekarzem. Być może większa dawka hydroksyzyny pozwoli Ci przespać noc bez Zolpicu (a hydroksyzyna, nawet przyjmowana w większej ilości, nie jest aż tak szkodliwa jak Zolpic, choć i tutaj należy zachować zdrowy rozsądek). Także najlepiej poradź się lekarza, u którego się leczysz.

      Usuń
  8. witam,

    biore nasen od ok. 8-9 miesiecy, zaczalem od 5mg , pozniej bralem juz 40mg na dobe. od miesiaca odstawiam to, zeszlem do 5mg 3 dni temu ale mam bezsenne noce chociaz wspomagam sie relanium, melatonina, hydraxyzyna i chloroprothixenem.

    czy to kiedys minie? i naturalny sen wroci? czy komus sie udalo?

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zolpic (czyli Nasen, bo to odpowiednik), z organizmu "wypłukuje się" kilka miesięcy. Potem potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby normalny sen wrócił. Ważne, żebyś kładła się spać, kiedy czujesz senność i starała się iść do łóżka i wstawać o tych samych porach (dotyczy to także weekendów). Sen się zacznie normować.

      Ja ciągle mam bardzo "rwane" noce, zwykle budzę się najpierw około 2:00, potem o 4:00 i o tej czwartej już wstaję. Wiem, że to przejdzie, ale lata faszerowania się lekami, które kompletnie "rozbiły" u mnie rytm dobowy, ma swoje konsekwencje. Trzeba to niestety przeczekać.

      Spytaj swojego lekarza czy faktycznie taka mieszanka leków jest dobra - hydoxyzyna jest bezpieczna, ale relanium już niekoniecznie. Melatonina Ci raczej nie pomoże (nie na obecnym etapie). Lekarz powinien Ci tak dobrać leki, żebyś była w stanie usypiać na jednym do dwóch (nie mogą to być kolejne "uzależniacze", bo koło się zamyka). Łączenie aż 4 to, w moim odczuciu, przesada, która odwleka w czasie oczyszczenie organizmu.

      Usuń
    2. udalo sie, po ok. 2 miesiacach przesypiam normalnie noce. Biore trittico i melatonine tylko, ale to tez odstawie, bedzie dobrze

      Usuń
    3. Wspaniała wiadomość! Jeśli zostaniesz na samej melatoninie, to też już będzie sukces - to chyba najbardziej naturalny lek ze wszystkich możliwych. Jestem z Ciebie dumna!!! Tak trzymaj :)

      Usuń
  9. Dobrze to znam. Będąc córką pary lekarzy, z których każde samo się leczy na bezsenność, i mają w domu dziesiątki pustych recept oraz zapasowe pieczątki rodziców, wpadłam może nie w typowe uzależnienie, ale w poważne nadużywanie zolpidemu. Zaczęło się niewinnie - mama aplikowała mi połówkę tabletki od mojego dziecięctwa, gdy miałam np. problemy z zaśnięciem z powodu konkursu przedmiotowego następnego dnia. No i wpadłam w maturalnej klasie, w momencie, gdy byłam w najgorszym stanie psychicznym w życiu... U, 10 tabletek dziennie to mało, ja potrafiłam spokojnie wziąć z 30. W zasadzie mój lekarz (nie-rodzic) był zdumiony, że nie umarłam... no i że zdałam maturę z najgorszym wynikiem 91%. Ale zachowywałam się wtedy jak kompletna wariatka, byłam rozchwiana, przerażona i w zasadzie to cud, że nie wpadłam pod żaden autobus wracając ze szkoły. Najgorszy rzut nadużycia trwał dwa tygodnie ferii zimowych plus tydzień udawanej choroby po feriach. Prawie nic z niego nie pamiętam, bo byłam na zolpidemie 24/7. Od roku trzymam się od paskudztwa z daleka, co oznacza podkradanie jakiejś 1 tabletki na miesiąc z zapasów w domu. Ale dalej mam bezsenność. Co prawda dostaję hydroksyzynę, ale ciągnie mnie do efektów po zolpidemie, oczywiście nie po wzięciu 30 tabletek, a po 1 na noc.
    Jestem na kierunku lekarskim, i w zasadzie jeśli jakimś cudem go skończę, to boję się, że kiedy dorwę plik własnych recept, tylko następny cud powstrzyma mnie przed zapisaniem sobie horrendalnej ilości tego specyfiku... Ale do tego mam jeszcze 4 lata. ;)
    Świetny blog!
    Nawet nie wiesz (nie wie Pani?) jak się cieszę, że masz takiego bloga. Uzależnienie od leków to naprawdę poważna sprawa, i wbrew obiegowej opinii, nie dotyczy tylko starszych ludzi, którzy często odwiedzają lekarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za naprawdę wartościowy komentarz i za podzielenie się swoimi przeżyciami.
      I żadna "Pani", zwracaj się do mnie per "ty" :D
      Mam nadzieję, że okres abstynencji będzie Ci się już tylko wydłużał i że pokonasz zarówno głód lekowy, jak i pokusę przepisywania leków sobie. Ale dziewczyno, co ja tu będę ściemniać. Gdybym za młodu miała dostęp do recept mojego ojca (lekarza), poszłabym tą samą drogą, co Ty.
      Cieszy mnie, że obie zmądrzałyśmy i jesteśmy w stanie informować innych, że "wpadnięcie" w Zolpidem to prosta droga do zguby.
      Raz jeszcze dziękuję Ci za Twoje słowa i pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  10. Zazywam zolpidem od ponad 2 lat,ostatnio udało mi się wytrzymać bez niego 2 miesiace ale znowu zaczęłam... po operacji kiedy nie moglam spac.jestem zła na samą siebie a było tak dobrze,czułam się super,nie byłam taka nerwowa.Chciałabym z tym skończyć,ale jest mi strasznie ciężko uwielbiam ten stan,wieczorem jest fajnie ale już z rana boli głowa i normalnie czuje się jakbym miała kaca...Chce spróbować to odstawić,spróbuję jeszcze raz.Dzisiaj mam ostatnie dwie tabletki...
    Da się rade bez tego żyć? Super ze powstał ten blog wiem ze chociaż nie jestem sama z tym...

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam, mam pytanie. Ponieważ w piatek, sobotę i niedzielę mam wolne a to tej pory brałem po 4 tabletki dziennie 40 mg od 2,5 mc. Niestety z powrotem wpadłem w nałóg. Czy waszym zdaniem jest możliwe że uda mi się odstawić lek z dnia na dzień?

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem lekarzem.Łatwy dostęp do leku Zolpic. Łykam jak Tik taki,próbowałam odstawić a jakże.Nie teraz,nie dam rady.Przeraża mnie kolejny odwyk,kolejna walka.JESZCZE NIE TEN MOMENT.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lepiej odstaw z lekarzem za pomoca relanium, zolpidem dziala mocno i krotko nie ma sensu bawic sie w redukcje dawek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witajcie, ciesze sie że znalazlam te informacje, biore zolpidem od paru miesiecy, niestety zaczełam brac ten lek w momencie jak wszystko mi sie zawalilo i doszła bezsennośc,zaczeło sie od poł tabl., az do 2 w nocy, okropnie sie czuje w dzien, pod wieczor jest nie do życia,zatraciam siebie, doszła depresja, no i stany lekowe sie nailiły, lecze nerwice lękową od lat,chce go odstawić,od paru dni biore pół i wybudzam sie o 2 nocy i biore kolejne pół, gdybym mogła sobie pozwilic na niespanie i nie pójscie do pracy pewnie bym to przemogła, relanium na mnie nie dziala, triticco tez nie, boje sie brac inne leki, szybko sie uzalezniam, odstawiłam sama afobam a łatwo nie było, w tej chwili nie wyobrazam sobie zeby sie udalo zolpidem odstawic,jak to zrobić,prosze pomózcie, jestem załamana...

      Usuń
  14. U mnie zolpidem wystepuje od 2001 roku, a od x lat mam problemy z bezsennością. Na początku rewelacja. Pół tabletki, i śpisz. Pół. Pół, jest słowem względnym. Ten rewelacyjny lek ma taką tolerancję, że 60 tabletek na miesiąc, to kara boża. Zaczynasz od pół, kończysz na opakowaniu, a co górzeg, to nie śpisz. Dodatkowy stres że nie śpisz. Nerwy takie, że bez boża nie podchodź. Psychiatra mi dołożył do onirexu proszone. Znając moja chęć do wysłania się za wszelką cenę, to ostatnio byłem bliski "zgonu" w cudzysłowiu. Rano poleciałem do pracy, i nic nie obchodziło, że niby nie jestem w stanie.
    Kończąc, to nie polecam tego leku na dłużej niż pół roku. Potem musi być zmiana leków. I na bank nic co ma w składzie zolpidem taras.

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam ja brałem zolpidem, po pół tabletki przez pół tora roku i to nie codziennie tylko co dwa dni co tydzień albo w ogóle, brałem go bo się fajnie po nim czułem problemy znikły a spać śpię dobrze i teraz też śpię dobrze tylko jakieś 10 dni temu miałem objaw abstynencyjny bo dzień wcześniej brałem pół i pół czyli całą tabletkę i na drugi dzień nic i zaczęło mi być źle, nie mogłem zasnąć i miałem atak lęku, teraz mam od 10 dni sztywność karku i lęki. Czy jest szansa, że jak brałem mało tego leku czyli max pół, czasami ale to naprawdę rzadko jedną na 3 miesiące, to te objawy jakoś szybciej miną. Pozdrawiam. Dodam, że nie mam potrzeby brania tego nie ma głodu chodź napewno chętnie bym go wzioł, żeby te objawy minęły.

    OdpowiedzUsuń