Szukaj na tym blogu

środa, 4 listopada 2015

Poznaj swojego wroga

Rzadko się zdarza, by ktoś popadł w uzależnienie "przez przypadek". Zwykle coś/ktoś okazało/okazał się siłą prowadzącą do wyzwolenia nałogu. I zwykle dopiero trzeźwiejąc można w miarę na spokojnie spojrzeć w przeszłość i zastanowić się co takiego wydarzyło się w życiu, że nagle zagościł w nim alkohol, lek na uspokojenie/sen, konkretny narkotyk... Uzależnienie to bowiem skutek - warto więc poznać to, co najważniejsze. Przyczynę. I zidentyfikować swojego wroga.

symboliczny wróg

Zapewne ilu ludzi, tyle przyczyn powstawania uzależnień. Jednak z przeczytanych przeze mnie książek, doświadczeń własnych oraz rozmów prowadzonych na meetingach AA doszłam do wniosku, że kilka konkretnych przyczyn popadania w nałóg, da się wyodrębnić.

  • Wróg numer 1 - brak pewności siebie
    Często po alkohol sięgały osoby ciche i nieśmiałe, które po wypiciu kieliszka/szklanki/puszki (w zależności od trunku i upodobań) ulubionego napoju, nabierały pewności siebie. Ba! Zmieniały się nie do poznania! Nie pozwalały sobie "wejść na głowę", stawały się do przesady pewne własnych ocen i opinii, a tych, którzy mieli inne zdanie, potrafiły szybko zmieszać z błotem.

    Mówi się czasem "wypij dla kurażu". I myślę, że to powiedzenie łączy się właśnie z omówionym powyżej wrogiem.

    Z czasem dojść może do sytuacji, w której osoba uzależniona tak bardzo zaczyna lubić "nową wersję siebie", że nie wyobraża sobie innych metod na podniesienie mniemania o sobie, jak właśnie poprzez alkohol.
  • Wróg numer 2 - nuda
    Wiele osób swoją "przygodę" z używkami zaczęło ze zwykłego znudzenia własnym życiem. Alkohol im to życie ubarwiał, ułatwiał zabawę na imprezach, brylowanie w towarzystwie. Stosowane w nadmiarze leki potrafiły (podobnie jak narkotyki), przynieść "interesujące doznania" - dla niektórych uczucie błogości, dla innych - "odloty".
  • Wróg numer 2 - negatywne uczucia, w tym stres
    Mało kto je lubi i chyba większość doświadczających je osób chętnie przegnałaby je precz. Niektórzy osiągają to poprzez yogę, spotkania ze znajomymi, inni - poprzez picie lub zażywanie leków na uspokojenie. Osiągnięcie złudnego stanu spokoju sprawia, że człowiek chce z niego korzystać jak najczęściej. I uczy się na każdą przykrość, trudną sytuację, reagować zagłuszaniem emocji właśnie przez używki.
  • Wróg numer 3 - otoczenie
    Przebywanie w toksycznym środowisku również sprzyja powstawaniu uzależnień. Osoby uzależnione nie są w stanie skonfrontować się z innymi ludźmi bez "wspomagaczy", albo przeciwnie - "uciec" od "ukochanych bliskich" inaczej, jak tylko w alkohol czy leki.

    Może się też okazać, że po alkohol sięgało się na zasadzie "bo inni piją". Potrzeba dopasowania się do otoczenia sprawiała, że używka ta zaczęła gościć w naszym życiu w chwili, w której "kumpli/kumpeli do picia" nie było już w pobliżu. Ale przyzwyczajenie pozostało. Z tą różnicą, że kiedyś piło się razem, a teraz w samotności.


Stąpając po drodze trzeźwości warto zatrzymać się na moment i spojrzeć wstecz. Co takiego się stało, że z trzeźwego człowieka przemieniliśmy się w alkoholika czy lekomana? Co nas zrujnowało i pociągnęło w dół? Dopiero po uczciwym zapoznaniu się z własną przeszłością (nie jest wykluczone, że pomóc w tym może dobry terapeuta), odkryjemy dlaczego właściwie poszliśmy na samo dno.

Poznanie swojego wroga jest niezwykle ważne, ponieważ zmniejszy ryzyko powrócenia na drogę wiodącą wprost do zguby, czyli powrotu do nałogu. 

Nie mówię, że jest to proste. Mnie samej rozpoznanie swojego wroga bardzo się nie spodobało i przez długi czas usiłowałam wmawiać sobie, że przyczyny mojego zapicia/faszerowania lekami, były zupełnie inne. Ale czas przestać udawać i szczerze sobie powiedzieć: tak, to właśnie przez to stałam się alkoholiczką i lekomanką. 

Co dalej? Rozpoznanie wroga to ważny, ale nie ostatni krok. Teraz czas na konfrontację. W zależności od tego, co lub kto okazał się naszym wrogiem numer jeden, musimy zastanowić się jak się z nim zmierzyć. Znaleźć alternatywy dla alkoholu czy leków, odsunąć od siebie sytuacje lub ludzi, przez których ryzykujemy nawrót. Jeśli przyczynę upatrujemy w konkretnej osobie, możemy spróbować z nią porozmawiać i wyjaśnić jakie jej zachowania sprawiły, że zaczęliśmy sięgać po leki czy kieliszek. ALE! Przed wytoczeniem jakichkolwiek dział, warto jednak porozmawiać z psychologiem i upewnić się, że właściwie rozpoznaliśmy zagrożenie. Terapeuta pomoże nam nie tylko znaleźć sposób na naszego wroga, ale ułatwi też wypracowanie w sobie takich mechanizmów obronnych, które ułatwią nam trwanie w trzeźwości. Oby była ona jak najdłuższa, czego sobie i wszystkim zmagającym się z podobnymi problemami, z całego serca życzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz