Szukaj na tym blogu

niedziela, 15 listopada 2015

Jak MĄDRZE odstawiać leki?

Lekomania jest groźna - nie ma co do tego wątpliwości. Każdy, kto decyduje się zerwać z nałogiem, niewątpliwie podejmuje słuszną decyzję. Warto jednak wiedzieć jak odstawić leki, by sobie nie zaszkodzić. Raptowne zredukowanie dawki, może być równie groźne, jak jej gwałtowne zwiększenie.

tabletki uspokajajające

Chyba każdy uzależniony, czy to alkoholik czy lekoman, ma w sobie coś co najlepiej określić mianem "oślego uporu". A także "ślepej ambicji". Nie przyjmuje do wiadomości takiej opcji jak porażka i często z tych cech razem wziętych, rodzi się u niego nałóg. Bo w każdej chwili może przestać, prawda? Gdy jednak dojdzie do wniosku, że faktycznie chce zerwać z uzależnieniem, typowe dla niego cechy znów dochodzą do głosu. Zrobić to raz a dobrze, szybko - lekomani i alkoholicy zwykle są niecierpliwi, chcą wszystko "na już". I na "już" chcą odzyskać trzeźwość. Tak się jednak nie da, zwłaszcza w przypadku substancji chemicznych, które powodują zmiany w mózgu, a do takich substancji zaliczają się choćby Xanax, Zolpic, leki z grupy beznodiazepin (np. Tranxene) czy leki przeciwdepresyjne.

Czego nie robić po podjęciu decyzji o zrezygnowaniu z używek?
  • Nie zgrywaj bohatera - nie musisz udowadniać całemu światu, że z nałogiem możesz zerwać z dnia na dzień. Nie musisz tego udowadniać także sobie. Chcesz wyzdrowieć - a to jest pierwszy, ważny krok.
  • Wykop ze swojego wnętrza "ośli upór" i "ślepą ambicję" - podejście w stylu "ja wam pokażę!" to prosta droga do zguby, jeśli prowadzić ma przez natychmiastowe zaprzestanie zażywania specyfików, dostarczanych organizmowi przez lata.
  • Nie walcz sam - jeśli Twoi bliscy odwrócili się od Ciebie ze względu na nałóg, idź do terapeuty, do grupy AA lub AN (a jeśli w Twoim mieście funkcjonuje grupa Anonimowych Lekomanów - skorzystaj z jej pomocy). Wspólnie łatwiej jest rozsądnie odstawić używki.
  • Nie wyrzucaj tabletek! - może się okazać, że tylko one zapobiegną fatalnym skutkom nagłego odstawienia.


Efekty radykalnego zaprzestania brania (podaję przykłady znajomych mi osób, które właśnie w ten sposób postanowiły zrezygnować z leków):

  • utrata przytomności i "wycieczka" do szpitala;
  • pojawiające się napady padaczkowe;
  • problemy żołądkowo-jelitowe - wrażenie zatrucia;
  • silna dezorientacja;
  • odrealnienie;
  • napady agresji;
  • napady paniki;
  • zachowania ryzykowne (próby samobójcze).

Jak bezpiecznie odstawiać leki? Opcji jest kilka:
  • w ośrodku leczącym uzależnionych - jest to dobre wyjście dla osób, których na taką terapię stać. Długość terapii uzależniona jest od indywidualnego przypadku. W ośrodku otrzymuje się wsparcie lekarza, psychologów, terapeutów. Tyle wiem z teorii, w praktyce nie mogłam skorzystać z tej formy leczenia, ponieważ jej koszty były, jak dla mnie, nie do przeskoczenia;
  • w szpitalu na oddziale dla osób uzależnionych;
  • długotrwała psychoterapia - koniecznie ze specjalistą od uzależnień;
  • szczera rozmowa z psychiatrą, który ustali tempo i czas redukowania dawek.

Ja skorzystałam z ostatniej opcji. Dowiedziałam się, czym grozi mi gwałtowne odstawienie Zolpica i nie za bardzo spodobała mi się wizja własnego zejścia z tego świata. Początkowo, jeszcze otumaniona chemią, chciałam oczywiście "możliwie szybko" zamknąć temat, zredukowałam dawkę o połowę i co odcierpiałam, to moje. Ale wyżyłam, jak widać na załączonym obrazku (zapewne dlatego, że nie rzuciłam wszystkiego w cholerę, a - przyznaję - zgubna myśl o wywaleniu tabletek do śmieci, chodziła mi po głowie). Potem, razem z psychiatrą, ustaliłam już sobie redukowanie tabletek w różnych odstępach czasu (1 mniej przez tydzień, potem kolejna 1 mniej przez dwa tygodnie itd.) - żeby organizm nie doznał szoku i stopniowo przyzwyczajał się do działania na mniejszych dawkach. Starałam się nie zastępować Zolpica innymi specyfikami i o każdy lek przepisywany przez psychiatrę, dopytuję ogniście - o ryzyko uzależnienia, o dawkowanie, o godziny brania i o to, kiedy będę mogła przestać ów lek brać. Tym sposobem udało mi się nie uzależnić od Tranxene (brałam tylko dwa tygodnie) ani Mirtagenu (biorę na noc, w najmniejszej dawce, nie codziennie).

Kluczem do sukcesu jest samodyscyplina. Wiedziałam, że jeśli przekroczę wyznaczony na dany okres limit i zeżrę choć pół tabletki więcej, cała zabawa zacznie się od początku. I nie będę kłamać, że zawsze się powstrzymywałam. Nie. Ale z uporem wracałam do ograniczania i pilnowania samej siebie. Proces się wydłużał, ale trwał.

Czy to znaczy, że jestem wybitnie silna? W życiu! Głód lekowy towarzyszy mi codziennie. Do obecnej dawki schodziłam od czerwca. Były to piekielnie trudne miesiące z wielu różnych względów, nie jeden raz się łamałam, nie jeden raz dobierałam i nie będę tu cytować słów, które wówczas wypowiadałam pod własnym adresem. Ale dzięki tym kilku porażkom, ze zwiększoną mocą dotarło do mnie, że nie ma innej drogi. Odstawianie stopniowe, trzymanie się wyznaczonych dawek, redukowanie pod okiem lekarza, przyznawanie mu się do każdej porażki - tylko pełna uczciwość wobec siebie i specjalisty, który pomaga mi wyjść na prostą, daje nadzieję na osiągnięcie sukcesu. Odstawianie na własną rękę i na "szybko" może mieć zgubne skutki. 

Dlatego zachęcam wszystkich gotowych do tego, by uwolnić się od nałogu, do poszukania opcji dla siebie. Szpital, ośrodek, terapia, psychiatra - jest na szczęście w czym wybierać. Grupy wsparcia dla osób uzależnionych pozwalają na podtrzymanie procesu stopniowego trzeźwienia. Opcji jest sporo, więc warto z nich skorzystać, zamiast porywać się na samotną walkę z wiatrakami.

4 komentarze:

  1. Ciekawy i prawdziwy wpis..Autorka porusza w nim bardzo ważną moim zdaniem kwestię błędu, jaki popełnia wiele uzależnionych od benzodiazepin przy odstawianiu leku, próba udowadniania sobie czegoś, wykonywanie nagłych, nieprzemyślanych, spontanicznych ruchów, prób odstawienia substancji zbyt szybko, od razu, natychmiast, z takim problemem stykam się w korespondencji mailowej od 2 lat, odkąd prowadzę swojego bloga, co zwykle kończy się porażką i przeświadczeniem, że leków BDZ "nie da się odstawić"!

    pozdrawiam

    Przemek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ciepłe słowa! Dobrze, że i Ty uświadamiasz lekomanów jak groźne jest nagłe odstawienie. Może dzięki temu choć część osób uda się uchronić przed zgubnym zrywaniem z nałogiem "na już". Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. masz rację nie można odstawić wszystkiego od razu.Ja spróbowałem i o mało co się nie przekręciłem.Tak że nie odstawiajcie od razu tylko stopniowo

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepiej robic to pod okiem specjalisty. Tez próbowałam sama i mało nie skończyło sie to tragicznie. Ale trafiłam do dobrego ośrodka w Koszalinie - Wsparcie. Dobrze się mna tam zajęli, przemówili mi do rozsądku. Wiele im zawdzięczam i wiem, że sama nie wygrałabym tej walki.

    OdpowiedzUsuń