Szukaj na tym blogu

sobota, 21 listopada 2015

Czy to lekomania?

Na mojej skrzynce mailowej wylądowało kilka pytań związanych ściśle z tematem dzisiejszego wpisu. Nie będę tu przytaczać każdego z nich, po prostu zaprezentuję zestawienie tych zachowań, które świadczą o tym, że ma się do czynienia z uzależnieniem.

tabletki ukryte w kieszeni

Dla ułatwienia zestawienie podzielę na 3 kategorie i postaram się choć w skrócie omówić każdy punkt, bazując głównie na doświadczeniach własnych, ale także innych osób uzależnionych. I to nie tylko od leków, ale i np. alkoholu - jednostki uzależnione generalnie mają bardzo podobne zachowania, nawet jeśli dla jednego szczytem złudnego szczęścia jest szklanka wódki, a dla drugiego garść tabletek. Przejdźmy więc do konkretów.

1. Okłamywanie siebie:

Zaprzeczanie temu, że może się mieć problem z lekami - tłumaczyć to sobie można na setki sposobów.
  • Biorę, bo żyję w stresie; 
  • Biorę tylko leki przepisane przez lekarza, więc jak można mówić o uzależnieniu?;
  • Leki kupuję w aptece, bez recepty, więc nie mogę się uzależnić! (wpis o Solpadeine się kłania);
  • Biorę tylko tyle, ile każe mi lekarz (długotrwałe przyjmowanie leków nasennych i   
    uspokajających w dawkach "kontrolowanych" i tak może doprowadzić do tzw. uzależnienia 
    od dawki terapeutycznej);
  • Biorę, bo mi po tym lepiej, co w tym może być złego? (rozsądek podpowiada, że stosowana 
    w nadmiarze każda substancja chemiczna szkodzi, ale do osoby uzależnionej ten argument 
    nie dociera);
  • Wcale nie biorę tak dużo! Inni biorą więcej (popularne zaprzeczanie własnemu problemowi. To, że ktoś bierze czy pije więcej, nie oznacza, że trzeba osiągnąć jego "poziom", by się uzależnić);
  • Przecież mogę z tym w każdej chwili skończyć! (tyle, że końca nie widać);
  • Przestanę brać, jak będę mieć trochę lepszą sytuację życiową (życie tak już ma, że zwykle po wdepnięciu w jedno guano, wdeptujemy w drugie - i co wtedy? Brać do końca życia?).

2. Okłamywanie bliskich/znajomych
  • Wcale nie biorę/nie biorę za dużo;
  • W pełni to kontroluję, nie ma się czym przejmować;
  • To mi pomaga wyzdrowieć! (takie tłumaczenie podchodzi pod szantaż emocjonalny);
  • Tak, miałem/am problem, ale to już przeszłość; (mówi delikwent, a myślami już jest przy opakowaniu tabletek, względnie w ukochanym barze);
  • Idę do znajomego/znajomej/...... (w wykropkowane pole można wpisać masę innych   wymówek, po czym leci się po kolejne piwo/receptę/lek do apteki).
  • Ukrywanie leków/recept.

3. Zachowania występujące w chwili, w której "zapas" leków się kończy:
  • panika;
  • gonitwa myśli;
  • silna potrzeba NATYCHMIASTOWEGO załatwienia sobie leku;
  • obdzwanianie lekarzy różnych specjalizacji i opowiadanie bajek o urlopie swojego psychiatry, zagubionej recepcie i dopytywanie czy wystawią oni receptę na upragniony specyfik;
  • nieumiejętność skupienia uwagi na niczym innym, jak tylko na uzupełnieniu zapasu;
  • próby zdobycia leków "na lewo", manipulowanie bliskimi lub znajomymi, by poszli do lekarza i zamówili lek na siebie;
  • zachowania agresywne wobec otoczenia;
  • wybuchy złości, prowokowanie awantur;
  • uspokojenie dopiero w chwili wyjścia z apteki z opakowaniem leków w ręku.

Jak widać lista jest pokaźna, choć i tak każdy lekoman czy alkoholik mógłby do niej dorzucić przynajmniej parę własnych punktów. Jeśli powyższe zachowania lub odczucia są Wam bliskie, to owszem - warto przyjąć do wiadomości, że macie problem z lekami. I że warto zastanowić się nad tym, czy brnąć dalej w kłamstwa i żyć iluzją czy też lepiej zacząć walczyć z uzależnieniem. Oczywiście optuję za tą drugą opcją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz