Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 19 października 2015

Dlaczego uzależnienia są tak podstępne

Uzależnienia można porównać do nawyków (oczywiście tych szkodliwych), o których często mówi się, że są drugą naturą człowieka. I niestety to prawda. Jako istoty ludzkie bardzo łatwo "wpadamy" w nałogi. Dlaczego tak się dzieje?

kobieta z lekami w ręce

Prawda numer jeden

Szybko przyzwyczajamy się do tego, co dla nas dobre. I nie ma znaczenia czy przyjemność sprawia nam jedzenie, lampka wina przed snem, wypalenie papierosa czy też upojne oddawanie się grze w kasynie. Niektóre przyzwyczajenia wywołują w nas błogi spokój (a któż nie lubi stanu rozluźnienia?), inne powodują skok adrenaliny (bez której niektórzy nie wyobrażają sobie życia). Zatem mówiąc krótko: mamy tendencję do fundowania sobie tego, co sprawia nam przyjemność i zaspokaja nasze potrzeby.

Prawda numer dwa

Gdy w czymś wyjątkowo się rozsmakujemy, chętnie sięgamy po to coś częściej. Pół biedy, jeśli do szczęścia wystarczy nam wspomniany wcześniej kieliszek wina, wypity raz na jakiś czas. Gorzej, gdy spragnieni tego niesamowicie przyjemnego uczucia jakie wiąże się z daną używką/czynnością, zaczynamy coraz częściej dążyć do ponownego przeżywania upojnych doznań. Wówczas pojawia się już uzależnienie psychiczne.

Prawda numer trzy

Organizm ludzki to nie zegarek szwajcarski - łatwo go rozregulować. I łatwo przyzwyczaić do tego, co mu aplikujemy. Dość szybko przyzwyczaja się do tej lampki wina, adrenaliny wywołanej grą w ruletkę (względnie pokera, względnie graniem na automatach - karmionych oczywiście żywą gotówką) i tym podobne i tak dalej. Przyzwyczajony do naszych szaleństw organizm, przestaje reagować w oczekiwany przez nas sposób, a zatem po jakimś czasie lampka wina nie wystarcza już, byśmy poczuli błogi spokój, a lek na uspokojenie zaczyna skutecznością przypominać łykanie witaminy C. Nie otrzymujemy już tego, czego oczekiwaliśmy i czego jesteśmy wściekle wręcz spragnieni. Co zatem robimy? Ano - zwiększamy dawkę, w nadziei na osiągnięcie upragnionego celu. I z powodzeniem. Do czasu, aż i ta zwiększona dawka przestaje na nas działać.

Prawda numer cztery

Nafaszerowany lekami czy alkoholem organizm przestaje prawidłowo funkcjonować, gdy nie otrzymuje odpowiedniej ilości naszego ulubionego specyfiku. I tu pojawia się już uzależnienie fizyczne, z którym wygrać jest wyjątkowo ciężko. Kto choć raz w życiu przechodził detoks, doskonale rozumie skalę problemu. Problemy ze snem, drgawki, potliwość i obsesyjne myślenie o tym, by jak najszybciej skrócić tę męczarnię i zażyć tabletkę lub wypić choć jedno piwo. Jeśli się złamiemy, wracamy do punktu wyjścia. A organizm wciąż będzie chciał więcej i więcej.

Prawda numer pięć

Osoba uzależniona nie jest w stanie kontrolować swoich działań. Jej myśli skupione są wyłącznie wokół nałogu. Zaczyna się kombinowanie - skąd wziąć receptę na upragnione leki, do którego sklepu monopolowego pójść po "flachę", by nie wzbudzić przesadnego zainteresowania personelu, który w końcu może zauważyć, że pani Iksińska czy pan Kowalski coś często wynoszą ze sobą kolejne "litry". Ciężko jest skupić się na pracy, na życiu rodzinnym, a cały dzień organizowany jest pod kątem "użycia sobie"


Jak widać uzależnienia należy traktować poważnie. Nie wynikają z fanaberii czy słabości charakteru, ale są chorobą, która najpierw odbija piętno na psychice, a potem z pazurami łapie się za resztę organizmu. Z tego też względu tak ważne jest, by uzmysłowić sobie fakt bycia uzależnionym, darować już sobie okłamywanie siebie, że "w każdej chwili można z tym skończyć" i rozpocząć poszukiwanie pomocy. Dla niektórych pomocna jest hospitalizacja, dla innych odwyk w ośrodku terapii uzależnień, dla jeszcze innych psychoterapia. Dla mnie najlepszym wyjściem okazały się meetingi AA. Można też oczywiście łączyć poszczególne formy wsparcia - najważniejsze, by otworzyły nam one oczy i pomogły bezwzględnie rozstać się z nałogiem. Który, przynajmniej w przypadku alkoholu, leków czy narkotyków, może doprowadzić do najgorszego.

1 komentarz:

  1. U mnie w rodzinie mieliśmy taki problem. Skończylo sie odwykiem w Koszalinie we Wsparciu. Na szczęście tam znalazł potrzebną pomoc. Co prawda, rodzina wiele przeszła, ale najwazniejsze, że tam mu pomogli. Teraz jest innym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń