Szukaj na tym blogu

środa, 7 października 2015

Czas ośmieszyć tę cholerę!

Postanowiłam pisać. Nie pierwszy raz zresztą, bo po pierwsze lubię, a po drugie w dużej mierze zajmuję się tym zawodowo. Hobbystycznie też, ale w tym przypadku blokuje mnie często rozkwitająca we mnie dziko apatia, a czasem zwyczajne lenistwo. Ale pal licho, wzięła mnie chęć, to wykorzystam przypływ weny, a kto wie, może zrobi to dobrze nie tylko mnie, ale też choć jednej osobie, która ten "utwór" przeczyta.

Pierwszy wpis na blogu powinien być chyba bardziej składny, a przynajmniej powinien zawierać podstawowe informacje o piszącym i tematyce, którą autor będzie na blogu poruszać. A zatem, by przyzwoitości stało się za dość, informuję niniejszym, iż Szanowny Czytelnik ma do czynienia z jednostką płci żeńskiej, po trzydziestce, która od lat kilkunastu użera się z depresją, a od około 8 z lekomanią. Do tych rozrywek, które autorce towarzyszą, należałoby również dodać alkoholizm (początek roku Pańskiego 2015, to był u mnie jeden, wielki ciąg).

Od czerwca bieżącego roku rozpoczęłam uczęszczanie na meetingi dla Anonimowych Alkoholików i czuję się tam jak ryba w wodzie, a może nawet lepiej. Od kwietnia nie piję, z lekami bywa różnie (uprzejmie informuję, że nie chodzi tu o pożeranie na tony np. witaminy C, ale świństw zmieniających nastrój i ułatwiających zasypianie). O początkach lekomanii napiszę w odrębnym poście. O dalszym ciągu choroby zresztą też.

O czym w ogóle będzie ten blog? O moich wzlotach i upadkach, popełnianych błędach, z których być może ktoś wyciągnie wnioski i uniknie stoczenia się na dno, po którym sama walałam się ładnych kilka lat, a kto wie, czy to dno nie sięga jeszcze gdzieś tam głębiej. Mam nadzieję, że nie dane mi będzie sprawdzić. Mam zamiar dzielić się przemyśleniami związanymi z walką z uzależnieniem, ale też ośmieszać te idiotyzmy, jakie na co dzień funduje mi depresja. Jeśli już dziadostwo mam i uprzykrza mi ono życie, to mogę się dziadostwu odwdzięczyć - naigrywając się z niego ile wlezie. Coś mi się w końcu u licha należy! Psychiatra psychiatrą, terapia u psychologa terapią, ale ostatecznie nie siedzę u wspomnianych specjalistów 24/7 i jakoś sobie muszę w tzw. między czasie z tym paskudztwem radzić. Postanowiłam zatem wypróbować radę znanego polskiego aktora, Cezarego Pazury, który jako sposób na radzenie sobie z problemami wybrał właśnie ośmieszanie tych wszystkich kłód, jakie życie bywa uprzejme rzucać nam pod nogi. Kto wie, może coś z tego wyniknie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz